czwartek, 04 marca 2010
Bluzka na lato
W szafie od lat zalega mi bawełna, z której próbowałam coś zrobić w zeszłym roku, ale nie wyszło. W ramach urozmaicenia sobie mozolnej pracy nad Pawiem wyciągnęłam bawełnę, którą kupiłam w czasach, kiedy brało się to, co było dostępne a nie, co się podobało, czyli dziesiąt lat temu, bo chyba w latach osiemdziesiątych. Szperając po bardzo bogatej stronie z wzorami do robótek ręcznych, szukałam czegoś w rodzaju narzutki czy kamizelki i najbardziej podpasował mi ten model. Niestety nie poradziłam sobie z tłumaczeniem i muszę opierać się tylko na zdjęciu i wykroju:
Pewnie nie obędzie się bez prucia jak to zwykle bywa przy takich robotach, na szczęście robię to podwójną nitką, dzięki temu szybko się robi i nie będzie tak bolesne przy pruciu. Nie jestem pewna czy wybrałam dobry rozmiar z czterech możliwych, bo wciąż się odchudzam i liczę, że będę ciut mniejsza.
poniedziałek, 22 lutego 2010
Po dłuuuugiej przerwie
Bardzo długo mnie nie było, nic mi nie jest, a raczej nic poważnego. Od grudnia cierpię na totalne obniżenie nastoju, co powoduje totalne zniechęcenie do wszystkiego. Moim wyznacznikiem choroby jest niechęć do robótek i tak było w tym wypadku. Oczywiście nie było tak, żebym nic nie robiła, ale robiłam jak na siebie dużo mniej. Teraz nie jest jeszcze dobrze, ale muszę się uruchomić, zwłaszcza, że za moment będzie więcej naturalnego lekarstwa, czyli słońca i aktywność wróci w moje ciało. Może tak na początek pokażę mojego Pawia, który mnie tak już nie kręci jak kiedyś, ale myślę, że to się niebawem zmieni. Po środku widać koniec pawiego ogona, białe pole będą wypełnione kolorem czarnym. Teraz jestem na stronie 26, myślę że w tym tygodniu ją skończę.
czwartek, 17 grudnia 2009
Paw po raz 13
Wczoraj wieczorem skończyłam ostatnią stronę z rzędu drugiego. Ponieważ prace mam już pół roku na tamborku postanowiłam uprać i przeprasować, tak w ramach porządków świątecznych. Cieszę się, bo przechodzę do nowych kolorów, zawsze to jakieś urozmaicenie. Rozpoczynam stronę 28 na niej jest dużo tła, więc chyba szybko się z nią uporam.
środa, 16 grudnia 2009
U mnie też już święta
Bardzo lubię tan okres przed świąteczny, już kilka tygodni przed robię porządki, żeby ostatnie dni przed Wigilią zajmować się tylko przygotowaniami do niej. Niestety, nie mam natchnienia, aby sama przygotować dekoracje świąteczne, wszystko, co dekoruje mój dom jest ze sklepu. Już od zeszłego tygodnia stoją na naszym stole dwie piękne, Poncensje, kupione w pobliskiej szklarni. Girlandy na balkonach też zawisły w zeszłym tygodniu. I tak mniej świątecznie, ale zawsze o tej porze zakwitł Grudnik, który mam w pracy, w tym roku jest wyjątkowo okazały.
wtorek, 08 grudnia 2009
Mikołajki
Mikołaj w tym roku bardzo uważnie słuchał moich życzeń i przyniósł mi w niedziele ten oto prezent: Lupa bardzo mi się przyda przy hafcie na kanwie 28, na której teraz haftuję Pawia. Na odwrocie pudełka jest wzór, zgodnie z obiednicą na przodzie pudełka.
środa, 02 grudnia 2009
Paw po raz 12
Jestem pochłonięta porządkami świątecznymi, mimo to nie odpuszczam sobie Pawia. Mam nadzieje skończyć stronę 31, którą zaczęłam w zeszłym tygodniu jeszcze przed świętami. Czym więcej jest wyszyte tym bardziej jestem zadowolona z efektu, gołąbki wyglądają prawie jak na zdjęciu. Strona wzoru, którą teraz haftuję jest ostatnią z rzędu, jak ją skończę pracę upiorę, bardzo jest przybrudzona.
piątek, 13 listopada 2009
Paw po raz 11
Jeszcze przed 11 listopada skończyłam stronę 33 i zaczełam kolejną. Pracując całą środe niemalże, ten odcinek jest jakby pustawy. W tym odcinku będzie mało koloru czarnego, czyli wszystko będzie wypełnione, co da lepszy efekt.
czwartek, 12 listopada 2009
Dzień Niepodległości
Wielkie święto, uszanowałm je na swój sposób. Postanowiłam zrobić sobie wolne, przed telewizorem i z haftem w ręku, zwłaszcza, że pogoda spacerom nie sprzyjała. A żeby dzień był jeszcze milszy jeszcze we wtorek upiekłam po raz pierwszy w życiu muffinki. Wyglądają lepiej niż smakują, stanowczo muszę popracować nad przepisem.
Ale na szczęście, Święto Niepodległości to też Dzień Świętego Marcina, więc w pobliskiej cukierni mój Michał kupił jeszcze gorące rogale. Tak się śpieszyłam do konsumpcji, że nie przyłożyłam się, do jakości zdjęcia, ale tym razem rogal był dużo smaczniejszy niż wygląda na zdjęciu.
Cały dzień był leniwy, szary i ponury, mnie w stanie dużej aktywności trzymał haft i wyżej wspomniane rogale. Ale nie wszyscy domownicy byli tego zdania, co ja, jeden z nich zaszył się i nie wychylał nosa, ale wychylił swoją szarą łapkę.
wtorek, 10 listopada 2009
Paw po raz 10
Troszkę w zeszłym tygodniu nadrobiłam, jestem na końcówce strony 33, lada chwila przejdę do następnej.
czwartek, 05 listopada 2009
Paw po raz dziewiąty
Praca nad strona 33 rozpoczęła się w zeszłym tygodniu, już zarysy kolejnego gołąbka widać. Tak dla jasności ten tamborek ma średnice 16 cm i cała strona mieści się na tym odcinku, który otacza tamborek. Praca wciąż mnie ciągnie, smutno mi się robi, że mam kilka zamówień i będę musiała się od niej oderwać.
|