czwartek, 17 grudnia 2009
Paw po raz 13
Wczoraj wieczorem skończyłam ostatnią stronę z rzędu drugiego. Ponieważ prace mam już pół roku na tamborku postanowiłam uprać i przeprasować, tak w ramach porządków świątecznych. Cieszę się, bo przechodzę do nowych kolorów, zawsze to jakieś urozmaicenie. Rozpoczynam stronę 28 na niej jest dużo tła, więc chyba szybko się z nią uporam.
środa, 16 grudnia 2009
U mnie też już święta
Bardzo lubię tan okres przed świąteczny, już kilka tygodni przed robię porządki, żeby ostatnie dni przed Wigilią zajmować się tylko przygotowaniami do niej. Niestety, nie mam natchnienia, aby sama przygotować dekoracje świąteczne, wszystko, co dekoruje mój dom jest ze sklepu. Już od zeszłego tygodnia stoją na naszym stole dwie piękne, Poncensje, kupione w pobliskiej szklarni. Girlandy na balkonach też zawisły w zeszłym tygodniu. I tak mniej świątecznie, ale zawsze o tej porze zakwitł Grudnik, który mam w pracy, w tym roku jest wyjątkowo okazały.
wtorek, 08 grudnia 2009
Mikołajki
Mikołaj w tym roku bardzo uważnie słuchał moich życzeń i przyniósł mi w niedziele ten oto prezent: Lupa bardzo mi się przyda przy hafcie na kanwie 28, na której teraz haftuję Pawia. Na odwrocie pudełka jest wzór, zgodnie z obiednicą na przodzie pudełka.
środa, 02 grudnia 2009
Paw po raz 12
Jestem pochłonięta porządkami świątecznymi, mimo to nie odpuszczam sobie Pawia. Mam nadzieje skończyć stronę 31, którą zaczęłam w zeszłym tygodniu jeszcze przed świętami. Czym więcej jest wyszyte tym bardziej jestem zadowolona z efektu, gołąbki wyglądają prawie jak na zdjęciu. Strona wzoru, którą teraz haftuję jest ostatnią z rzędu, jak ją skończę pracę upiorę, bardzo jest przybrudzona.
piątek, 13 listopada 2009
Paw po raz 11
Jeszcze przed 11 listopada skończyłam stronę 33 i zaczełam kolejną. Pracując całą środe niemalże, ten odcinek jest jakby pustawy. W tym odcinku będzie mało koloru czarnego, czyli wszystko będzie wypełnione, co da lepszy efekt.
czwartek, 12 listopada 2009
Dzień Niepodległości
Wielkie święto, uszanowałm je na swój sposób. Postanowiłam zrobić sobie wolne, przed telewizorem i z haftem w ręku, zwłaszcza, że pogoda spacerom nie sprzyjała. A żeby dzień był jeszcze milszy jeszcze we wtorek upiekłam po raz pierwszy w życiu muffinki. Wyglądają lepiej niż smakują, stanowczo muszę popracować nad przepisem.
Ale na szczęście, Święto Niepodległości to też Dzień Świętego Marcina, więc w pobliskiej cukierni mój Michał kupił jeszcze gorące rogale. Tak się śpieszyłam do konsumpcji, że nie przyłożyłam się, do jakości zdjęcia, ale tym razem rogal był dużo smaczniejszy niż wygląda na zdjęciu.
Cały dzień był leniwy, szary i ponury, mnie w stanie dużej aktywności trzymał haft i wyżej wspomniane rogale. Ale nie wszyscy domownicy byli tego zdania, co ja, jeden z nich zaszył się i nie wychylał nosa, ale wychylił swoją szarą łapkę.
wtorek, 10 listopada 2009
Paw po raz 10
Troszkę w zeszłym tygodniu nadrobiłam, jestem na końcówce strony 33, lada chwila przejdę do następnej.
czwartek, 05 listopada 2009
Paw po raz dziewiąty
Praca nad strona 33 rozpoczęła się w zeszłym tygodniu, już zarysy kolejnego gołąbka widać. Tak dla jasności ten tamborek ma średnice 16 cm i cała strona mieści się na tym odcinku, który otacza tamborek. Praca wciąż mnie ciągnie, smutno mi się robi, że mam kilka zamówień i będę musiała się od niej oderwać.
poniedziałek, 02 listopada 2009
Płaszcz 2
Od tygodnia nie robię płaszcza, a to, dlatego, że zabrakło mi włóczki na pół jednego rękawa i kołnierz. Na szczęście nie muszę jechać do Łodzi lub Kielc, bo znalazłam tą samą włóczkę na Allegro. Po kilku próbach zrobienia dobrego zdjęcia poddałam się, nie było to trudne, bo zdjęcie robiłam w pośpiechu dziś rano, znów bym nie miała, co dziś pokazać. Niestety obecnym stanem nie jestem zachwycona, jednak prezentacje dzierganej odzieży jednak powinny być na manekinie, na mnie to wyglądało jeszcze gorzej (muszę się znów wziąć za odchudzanie). . Wzór ściąga całość, co widać na dole zdjęcia, ale mam nadzieje, że to się zmieni, kiedy skończony płaszcz, choć namoczę i wysuszę w pozycji horyzontalnej
środa, 28 października 2009
Kocia natura
Kilka dni temu złapałam Kichota na polowaniu, mimo, że kot to iście domowy we krwi ma łowy na myszy. Na szczęście myszka ocalała, a Kichot jest bogatszy o nowe doświadczenie.
Niestety w świecie zwierząt i są i złe wieści, Fides jest chora, wczoraj nie kontrolowała oddawania moczu, był wieczór i za bardzo nie mogłam sobie poradzić z tematem, w związku z tym na szybko zrobiłam jej foliowe majteczki. Na sczęście po godzinie objaw ustąpił przynajmniej na tyle, żęby majtki zdjąć, ale i tak dzisiaj jedziemy do lekarza. Ponieważ z wstępnych ustaleń prawdo podobnie są to nerki albo wątroba i tylko badanie krwi pozwoli nam jednoznacznie to ustalić. a żeby pobrać krew Fides są potrzebne cztery osoby i dlatego
|